Poród oczami dziecka...
- 27 mar 2017
- 2 minut(y) czytania
Spróbuj wyobrazić sobie siebie siedzącego w ciepłym, przytulnym pomieszczeniu, w którym panuje półmrok. Czujesz się bezpiecznie. Z zewnątrz dochodzą do Ciebie delikatne dźwięki szumu i przytłumione odgłosy znanych Ci osób. Z czasem, miejsce to zaczyna się powoli kurczyć, a Ty nie wiesz dlaczego. Twój niepokój wzrasta. Ściany pomieszczenia zmniejszają się i zaczynają Cię przygniatać. Robi się duszno, ciasno, niekomfortowo. Twoje serce przyspiesza. Intuicyjnie czujesz, że musisz opuścić to pomieszczenie, ale przed sobą widzisz jedynie bardzo ciasny i wąski korytarz. Jesteś przestraszony. Jakaś nieznana ci dotąd siła zmusza cię do obrania niekomfortowej dla Ciebie pozycji, coraz ciężej Ci się oddycha. Musisz zdobyć się na ogromny wysiłek, ażeby przedostać się na zewnątrz... Kiedy w końcu resztkami sił udaje ci się przedrzeć, czeka na ciebie bezmiar otoczenia. Ciepło, które dotychczas Cię otulało znika. Jednocześnie ktoś świeci bardzo jasnym światłem, prosto w Twoje oczy, które Cię oślepia. Po dziś dzień przyzwyczajony byłeś do półmroku. Próba zaczerpnięcia pierwszego samodzielnego oddechu była dla Ciebie też nie lada wyczynem. Jeszcze sekundę temu nie oddychałeś samodzielnie. I ten hałas, nieznane dotąd dźwięki i głosy osób, które widzą Cię pierwszy raz, pracująca aparatura. Wszystko to jest zupełnie OBCE.
Dziecko znajduje się zupełnie nieznany dotąd świat. Świat przeciwieństw w stosunku do dotychczasowych doznań: ciepło- zimno, ciemno-światło, cisza-hałas, wilgotne-suche powietrze, tętnienie pępowiny-potrzeba wciągania powietrza do płuc. Tyle skrajnych nowych doznań jednocześnie.
Myśląc o porodzie, wiele osób skupia się jedynie na doznaniach przyszłej mamy, mówiąc o przeszywającym bólu czy ogromnym wysiłku rodzącej. Pojawienie się na świecie Maleństwa traktujemy jako prezent wynagradzający cierpienia rodzącej. Tymczasem dla dziecka czas rodzenia się nie jest czasem relaksu, dziecko bowiem jest aktywnym uczestnikiem porodu. Odczuwa podobnie jak rodząca mama lęk i stres. Okazuje się jednak że ból i stres rodzenia, jakich doświadcza dziecko, są celowe i sensowne.
Poziom adrenaliny u kobiety rodzącej podobnie jak u jej dziecka jest wysoki, porównywalny do poziomu tego hormonu przy zawale serca. Adrenalina często nazywana jest hormonem walki. Dziecko w swym trudzie, dzielnie walczy o przetrwanie. Dzięki adrenalinie, która podnosi ciśnienie krwi, praca serca dziecka przyspiesza się, poprawiając jego ukrwienie i natlenienie. Jak się domyślamy, jest to pewien mechanizm obronny organizmu przed skurczami, które to na krótko blokują dopływ tlenu Maluszkowi. Hormon ten zabezpiecza więc dzidziusia przed skutkami niedoboru tlenu. Zmniejsza też wytwarzanie płynu w płucach Malca, co ułatwia ich rozprężenie się przy rozpoczęciu oddychania po przyjściu na świat. Ta sama adrenalina jest zatem niezbędna, aby dzieciątko mogło szybko rozpocząć samodzielną pracę wszystkich części ciała i układów wewnętrznych po urodzeniu się, a wiec rozwinęło podstawowe funkcje życiowe.
Z wielu badań z zakresu psychologii prenatalnej wynika, że zachowania dziecka w czasie skurczów macicy są charakterystyczne dla dorosłego człowieka odczuwającego ból. Znaczy to, że dziecko rodząc się cierpi.
Napięta w czasie skurczu macica, opinająca się na dziecku, przekazuje na jego skórę bodźce, które początkują ważne procesy wewnętrzne w jego organizmie. Skóra dziecka jest odbiornikiem sygnałów przewodzonych dalej przez centralny układ nerwowy do układu oddechowego, pokarmowego i układu krążenia. Dzięki temu organizm dziecka jest stymulowany do podjęcia samodzielnego funkcjonowania poza organizmem matki.
Potraficie sobie już wyobrazić cóż to za ogromna praca i wysiłek!
Źródło: Irena Chołuj: Urodzić razem i naturalnie Źródło: DDTVN odc. 22 marca 2012















Komentarze