Ciasteczkowe urodziny!
- 30 cze 2018
- 2 minut(y) czytania
DWA LATA!!!
DOSŁOWNIE DWA LATA!!!
CÓŻ MOGĘ POWIEDZIEĆ?!
Ażeby odnaleźć się w świecie dwulatka i zobrazować jak on wygląda, sięgam po znakomity poradnik T. Hogg (Język dwulatka), z którego przytoczę parę cytatów!
Oto jeden z nich:
"Krótko mówiąc - nie jest to już niemowlę, ale pełna energii mała osóbka, która z oczami rozszerzonymi ciekawością...broi jak najęta."
Albo ten:
"W tym okresie życie dokonują się gwałtowne skoki rozwojowe. Rodzice, obserwujący owe nagłe zmiany i usiłujący kontrolować entuzjastyczną, a zarazem chaotyczną aktywność dziecka, czują się jak w stanie oblężenia. Oto nastał najbardziej męczący i momentami zatrważający etap naszego rodzicielstwa!"
I ostatni:
"Dorośli mają wrażenie, że dziecko atakuje dom, jego mieszkańców i wszystko, co mieści się w zasięgu jego wzroku."
No dobrze, a jak to było z naszą latoroślą?
Z naszego malca wyrósł chłopczyk, który bez problemu zaczął sięgać po rzeczy znajdujące się na stole, wertować szafki w poszukiwaniu coraz to nowszych skarbów, wdrapywać się na meble, otwierać lodówkę, polubił bajki, nader wszystko pokochał słodycze, choć wprowadziliśmy je dopiero kiedy skończył roczek i coraz bardziej rozwijał swoją szaleńczą naturę. Stał się głośny, hałaśliwy, zaczepialski i bardzo troskliwy w stosunku do nowego członka rodziny Rozalki;)Na domiar tego wszystko chce robić "siam":)
Wspominając ostatni rok stwierdziliśmy z mężem jednogłośnie, że nasz syn chyba w ogóle nie potrafi spokojnie usiedzieć w miejscu, chyba że przy bajkach lub spożywaniu posiłków. Nawet jak ma podejść do czegoś to robi to truchtem:) Odkąd postawił pierwsze śmielsze kroki, a było to troszkę ponad rok temu w jego "chodzie" można było odczytać szaleństwo, chęć wygłupów, zaczepialską naturę. Nagle urósł nam do rozmiarów 3,5 - 4 latka choć w dalszym ciągu emocjonalnie potrzebuje bliskości i zwyczajnego przytulania się zaraz po przebudzeniu. W jego oczach wciąż można dostrzec półksiężyce kiedy się śmieje:)
Za nami dwa latka! Tym razem Dawidkowi lepiej szło dmuchanie świeczek na urodzinowym torcie niż rok temu;) Tak, tak... ćwiczył od pół roku dmuchając w "odpustowy" wiatraczek - a co!:p Jak już przypuszczacie, Ciasteczkowy Potwór z Ulicy Sezamkowej nie znalazł się tu przypadkowo;)
Nasz synuś ma z nim wiele wspólnego z tą małą różnicą, że potrafi się z innymi dzielić :D Kocham go za to najmocniej.
Poniżej sesja urodzinowa. Zapraszam do oglądania.
<nawiguj strzałką w prawo lub w lewo>
<nawiguj strzałką w prawo lub w lewo>











































Komentarze